Addicted PL.PDF

(2698 KB) Pobierz
~1~
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
Chapter
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
3
5
8
11
14
17
20
23
27
29
33
38
41
45
50
54
Oprawa graficzna & beta : Klaudiaaa90
~2~
UZALEŻNIENIE: ODDAWAĆ SIĘ CZEMUŚ NAŁOGOWO LUB OBSESYJNIE.
Sprawa jest taka. Jestem dziwką. I to nie w stylu „moje–przyjaciółki–nazywają–mnie–
dziwką”. Jestem prawdziwą dziwką. Cóż, nie uprawiam seksu za pieniądze, jeżeli to jest to,
co myślicie. Więc przypuszczam, że to oznacza, że jednak nie jestem
prawdziwą
dziwką.
Zgaduję, że to sprawia, że jestem po prostu zdzirą. Lub jestem puszczalska, jak moja babcia
Swan zwykła mawiać.
Ale naprawdę… sprzeczam się nad mało istotnym znaczeniem, dużo bardziej znaczącej
sprawy.
Nazywam się Bella Swan i jestem uzależniona od seksu.
A dokładniej, jestem uzależniona od seksu z Edwardem Masenem.
I to musi się skończyć.
Cholera.
Właśnie przeszedł przez moje biuro, z tymi swoimi seksownymi włosami, seksownymi
palcami i seksownym uśmieszkiem. Och, tak… zdecydowanie miał na twarzy seksowny,
krzywy uśmieszek. Wiem, że wiecie, o czym mówię. Och… i jeszcze zapomniałam o jego
seksownym, dumnym kroku, ponieważ jestem zbyt zajęta udawaniem bycia ważną. Lub
chociaż produktywną.
O czym ja mówiłam?
Och, racja.
Seks.
Edward Masen.
Seks z Edwardem Masenem.
Boże, wszystko w nim wydziela seks. I to w dodatku dobry seks. Wiecie… ten rodzaj
seksu, który sprawia, że podwijasz palce u stóp, a twoje mięśnie zaciskają się. Wszystkie
twoje mięśnie. Nawet te wewnątrz ciała, których nikt wcześniej nie potrafił pobudzić do tego
stopnia, aby się zacisnęły. Nikt. Nawet wibrator na baterie, który trzymasz w swojej szafce
~3~
nocnej. Lub (jeśli jesteś podobna do mnie) schowany pod materacem, ponieważ w głębi
ducha boisz się, że ktoś mógłby go znaleźć. Chociaż mieszkasz sama i nikt nie był w twojej
sypialni od miesięcy.
W każdym razie, tak jak mówiłam… zdecydowanie celowo przeszedł przez moje biuro.
I wiem gdzie się kierował. A
on
wie, że
ja
wiem, gdzie szedł. A co najważniejsze… lub
najsmutniejsze… on wie, że podążę za nim.
Kurwa.
Mogłabym za nim nie iść. Wiecie… mogłabym zostać przy swoim biurku i naprawdę
pracować. A mając na myśli pracę, mam na myśli przeglądanie internetu. A on stałby tak
samotnie, czekając na mnie, aż uświadomiłby sobie, że jestem całkowicie oddana mojej
karierze i zajęta tymi, którzy zdają mi raporty. To byłaby mądra rzecz. To byłaby
zdecydowanie mądra rzecz. W końcu zawsze byłam z siebie dumna za bycie osobą moralną z
niekwestionowaną uczciwością.
Aż do niego.
Aż do pierwszego momentu…
Mogłabym tu zostać i przypomnieć sobie ten moment, kiedy każda sekunda wypalała
obraz w moim umyśle z uderzającą i żywą przejrzystością. Mogłabym… ale tego nie zrobię.
Nie, kiedy on czeka. A zwłaszcza nie wtedy, kiedy wiem, że czeka na mnie.
Więc, wstałam z krzesła, poprawiając swoją czarną, opinającą moje uda spódnicę,
sięgającą trochę nad moje kolana. I poszłam za nim.
Dokładnie tak, jak wiedział, że, kurwa, zrobię.
~4~
– Czemu zajęło ci to tak długo?
Jego głos jest niski i napięty. Zirytowany. I muszę sobie przypomnieć, że ten dźwięk –
ten dźwięk
– nie powinien sprawiać mi przyjemności tak bardzo, jak to robi. Tak samo
pomysł, że na niego to wpływa w takiej samej mierze, nie powinien sprawiać, że byłam
szczęśliwa. Nie powinien mnie podniecać.
Ale sprawiał.
I byłam.
– Pieprz się – wysyczałam. – Jest mnóstwo ważniejszych rzeczy, niż to.
Ważniejszych, niż ty.
Tylko, że wiedziałam, że to nie prawda. Wiedziałam o tym od momentu, gdy go
zobaczyłam. Od chwili, gdy po raz pierwszy to zrobiliśmy… cokolwiek to jest, co robimy…
stał się dla mnie jedyną, znaczącą rzeczą, w tym całym, cholernym świecie. On i to, co mi
robi. To, jak sprawia, że się czuję.
Jego oczy pociemniały. Mogę to dostrzec mimo ciemności, które nas otaczają. Jego usta
rozchyliły się; moje serce zaczęło bić szybciej. Zastanawiałam się, czy może to poczuć z
miejsca, w którym stał.
Chciałam, żeby mógł.
Ale i nie chciałam.
Zaczął powoli skracać dzielącą nas odległość. Jeden… dwa… trzy kroki. Tyle
wystarczyło. Trzy, cholerne kroki i był tak blisko, że mogłam go poczuć. Jego oddech, jego
garnitur… ciepło jego ciała spod garnituru.
Cholera.
Jego dłonie przycisnęły się do drzwi, znajdujących się za mną. Zamknął mnie w
pułapce. I wiem, że stoję tu, chcąc być uwięziona.
Co to, do cholery, jest?
Dlaczego czuję się w ten sposób?
Dlaczego, kurwa, to kocham?
~5~
Zgłoś jeśli naruszono regulamin