Potepiency.pdf

(74 KB) Pobierz
PROLOG
Długo zastanawiałem się nad tym, czy o TYM napisać.
Już ponad dziesięć lat temu rozpocząłem pisanie historii, któ-
ra wtedy całkowicie wymknęła się spod mojej kontroli. Odniosłem
wtedy wrażenie, że to nie ja piszę, lecz jakaś obca istota, która
kierowała moją dłonią, nakreślając wyrazy, tworząc zdania. Co nie
było zgodne z tym, w co wierzę, co myślę, i z tym, co tak naprawdę
się wydarzyło.
Często po całym dniu pisania, takiej umysłowej i duchowej męki,
przekreślałem i paliłem kilkanaście kartek gotowego rękopisu. Ale
takie akty zniszczenia nie były tylko moim dziełem. Coś krążyło
wokół mnie, a nawet i we mnie, odbierając mi spokój, wolę i chęć
działania.
Nawet teraz, kiedy próbuję przerzucić tekst na komputer, ten
odmawia mi posłuszeństwa. Jakby zaczął żyć swoim własnym ży-
ciem, nie chcąc ze mną współpracować.
Pomimo tych wszystkich trudności postanowiłem na własnym
przykładzie zdemaskować zło, które czasami nas dotyka w swojej
najbardziej zjadliwej postaci. Pozostaje tylko kwestia tego, na ile
pozwalamy tym siłom zła wtargnąć do naszego życia, duszy i cia-
ła, i na jak długo tam pozostać. Często pozwalamy na zbyt wiele.
Dzieje się tak wtedy, kiedy zagłuszamy w sobie głos sumienia. I nie
oszukujmy się, że go nie słyszymy, że nie słyszeliśmy go wtedy, kiedy
popełnialiśmy ten pierwszy grzech, który był następstwem tego, że
Bóg albo zupełnie przestał się dla nas liczyć, albo dla własnej wy-
gody, kariery, przyziemnych spraw stworzyliśmy własną wizję Boga,
7
swoją własną biblię, hołdującą naszej próżności i egoizmowi, temu,
co jest dobre wyłącznie dla nas.
W trakcie udokumentowania tej historii (a piszę ten wstęp, kie-
dy wszystko mam już za sobą, lub tak tylko mi się wydaje) roz-
gorzała we mnie wewnętrzna walka. Siły Dobra i Zła stoczyły we
mnie wojnę. Cel – to pozyskanie mojej duszy. A było o co walczyć,
bo moja dusza jest nieśmiertelna. Nie zapominaj, że twoja również.
Nie jestem sam w tej historii, którą chcę opowiedzieć. Jest też
kilka innych osób. Jednej z nich miałem pomóc, chociaż sam tej
pomocy potrzebowałem. Często przeżywałem prawdziwy koszmar.
Odzywały się we mnie emocje częstokroć graniczące z napadami lę-
ku, to znów napadami furii i gniewu. Momentami czułem też wielką
bezradność, mając świadomość tego, że chcę przekazać to, czego tak
do końca nie można ująć w słowach. Co wręcz przerasta naszą wy-
obraźnię, świadomość tego, co nas otacza i co tak naprawdę nami
kieruje.
Próbowałem czasami opisać żal jak i gniew. Żal, bo te wszyst-
kie wstrząsające wydarzenia dotknęły mnie. I gniew, że codziennie
spotykam i mijam setki ludzi, po których zachowaniu, a nawet wy-
razie twarzy mogę wyczytać, jak niewiele wiedzą o tym, czym tak
naprawdę jest życie i jaki jest jego sens. I dokąd tak naprawdę zmie-
rzamy.
Czy ty to wiesz?!
Tak więc te siły Dobra i Zła zderzyły się wówczas we mnie.
Jedna jak i druga próbowała przechylić szalę zwycięstwa na swoją
stronę. Zdawało mi się wówczas, że jestem tylko marionetką w czy-
ichś niewidzialnych rękach. Taką kukłą pozbawioną woli i rozumu,
zdaną na łaskę żywiołów. Ratowałem się wtedy modlitwą, wierząc
w to, że zwycięży we mnie Dobro.
To jest już trzecia próba zapisania tego, co się wówczas wyda-
rzyło. Poprzednie dwie trafiły do ognia, pomimo tego, że brakowało
jedynie postawienia kropki nad „i”. Za pierwszym i drugim razem
były to dwa zeszyty stukartkowe, zapisane gęstym, koślawym, takim
nerwowym pismem.
Miałem wszystko napisane. Prawie wszystko to, co chciałem
przelać na papier. Mimo tego coś nakazywało mi zniszczyć cały
8
Kup książkę
rękopis. To były ataki dziwnej desperacji. To jak chęć skoczenia
w dół z dużej wysokości, wiedząc o tym, jakie będą tego konsekwen-
cje. Ale ta przepaść niczym magnes przyciąga. Nic więcej wtedy się
nie liczy. Skoczyłem, ale podniosłem się po raz trzeci. I tym razem
postanowiłem, że dojdę do końca. To poniekąd był mój obowiązek.
Moja droga krzyżowa, którą muszę odbyć (tak jak każdy z nas).
Inaczej nie wyzwolimy się z tego, co nie daje nam spokoju.
Po dziesięciu latach przerwy, w trakcie których ta historia cho-
dziła za mną, powróciłem do tamtych dramatycznych przeżyć, od-
twarzając z pamięci i zachowanych dokumentów to, co wówczas się
wydarzyło.
Co stanie się teraz z tym, co chcę przedstawić, o tym zdecyduje
Bóg.
Moja historia nie jest żadną powieścią, tanią sensacją, jaką
fundują czytelnikom autorzy takich książek, którzy dla pieniędzy,
sławy i innych przyziemnych celów podważają Prawdy objawione
przez Boga. Że też oni nie boją się tego, że kiedyś ten Bóg, które-
go obraz zniekształcają, rozliczy ich kiedyś co do jednej fałszywie
postawionej literki. Być może w Niego nie wierzą, ale to i tak nie
zmieni faktu, że i tak zostaną sprawiedliwie osądzeni. Według swo-
ich kłamstw. I tym bardziej surowo, jeśli tym, co piszą, wyzwalają
w drugim człowieku zło.
Czy ludziom nie szkoda życia, by kłamać, zwodzić, zajmować
się banałami, kiedy przecież wszystkie nasze dni są policzone. Kie-
dy to wprawdzie znamy swój początek, datę swoich narodzin, ale
czy jest nam dane poznać tę drugą datę. I czy chcielibyśmy ją po-
znać? Dlaczego nie skupimy się na tym, co w życiu najważniejsze.
Dlaczego wciąż za mało kochamy lub nie kochamy wcale? I tak mało
jesteśmy miłosierni. Często też zaniedbujemy samych siebie, kiedy
to bardziej interesuje nas to, co jada na śniadanie gwiazda filmowa,
niż postępujący w nas rak żołądka. A kim jest ta gwiazda filmo-
wa i te inne przyziemne gwiazdy, ludzie bogaci i sławni? To zwykli
śmiertelnicy, którym wydaje się, że pieniądze i sława zatrzyma dla
nich odwieczne prawa natury. W swej pysze i głupocie mniemają,
że na tamtym świecie, tak jak tu, również będą wyjątkowo trakto-
9
Kup książkę
wani. Ale może się okazać, że wprost przeciwnie. Bo oni odebrali
już swoją nagrodę.
Tak jak już pisałem, tego, co przedstawiam, nie należy ubie-
rać w żaden literacki schemat. Coś, czego pełno na księgarskich
półkach. Poza tym moje życie to nie fikcja. Po prostu chciałem ci
przekazać to, czego doświadczyłem, nie zastanawiając się nad tym,
jaki literacki kształt temu nadać.
Nie piszę dla samego pisania, ale jest to wewnętrzny nakaz.
To ciąg dramatycznych zdarzeń, chronologicznie ułożonych i za-
pisanych tak, jak pozwalała mi na to moja pamięć i siły. Pamięć,
która niektóre obrazy z tamtych zdarzeń przedstawia mi tak, jakby
one były wciąż żywe i aktualne. Zapewne dzieje się tak dlatego, że
walka ze złem w moim życiu ciągle trwa.
Nie nadaję nazwisk i imion osób, które tu opisuję. Myślę, że
tak najlepiej, dla nich i dla mnie również. Być może ktoś, kto mnie
zna, powiąże pewne fakty ze sobą. Być może coś skojarzy. Ale je-
śli te osoby nie brały w tym udziału, mogą tylko odgadywać, co,
gdzie i kiedy się stało. Niektóre fakty z mojego życia są znane tylko
tym, którzy dobrze mnie znają. Natomiast ta historia, jak dotąd,
pozostawała moją tajemnicą.
Lecz nie liczcie na to, że tak do końca mnie poznacie. Chyba
nawet ja sam siebie nie znam na tyle dokładnie, na ile zna mnie
Bóg, mój Stworzyciel.
10
Kup książkę
CZĘŚĆ PIERWSZA
lipiec-listopad
1.
Czy wierzysz w Boga? A czy wierzysz w szatana? A czy wierzysz
w życie pozagrobowe?
Jeśli wierzysz w Boga, to dlaczego żyjesz tak, jakby Go nie by-
ło. Myślisz, że możesz oszukiwać Tego, który zna ciebie bardziej
niż ty sam siebie. Żaden świadomie popełniony grzech nie będzie
pominięty w końcowym rozrachunku.
Jeśli natomiast wierzysz w szatana na tyle, by oddawać mu cześć
i hołd, to jesteś największym głupcem. Powierzasz swoje ciało i du-
szę temu, który cię niszczy. Zło to destrukcja, a ty myślisz, że bę-
dziesz kimś, wzniesiesz się na wyżyny życia, dostąpisz czegoś, co
nie jest dane zwykłemu śmiertelnikowi. Ale czego tak naprawdę
dostąpisz?! Potępienia. Cierpień, jakich nawet nie jesteś w stanie
sobie wyobrazić. Czy wiesz, jak kończyli ci najwięksi, którzy zaufa-
li diabłu? Hitler popełnił samobójstwo, a Stalin, nie mogąc liczyć
na szybką pomoc, umierał w otoczeniu swoich partyjnych towarzy-
szy, którzy zgotowali mu powolną śmierć. Zło niszczy. I powraca do
tego, który je zasiał.
Są więc tacy, którzy w diabła wierzą, będąc na jego usługach.
Ale są też i tacy, którzy nieświadomie budują sobie piekło, bo w nie-
go nie wierzą. Uważają więc, że wszystko jest dozwolone. Wydaje
mi się, że z tych drugich diabeł ma najwięcej pożytku. Chociaż
dla nich szatan to postać mityczna, coś w rodzaju dziwnego stwora
z kopytami, rogami i ogonem, trzymającego w swoich szponiastych
11
Kup książkę
Zgłoś jeśli naruszono regulamin