St. Pilch - Petroniusz w przedstawieniu Tacyta a Sienkiewicza.pdf

(10447 KB) Pobierz
MW
ODBITKA Z E O S , KWARTALNIKA KLAS. 1938
lu n .
I ,
STANISŁAW PILCH
PETRONIUSZ W PRZEDSTAW IENIU TACYTA
A SIENKIEWICZA
na
L W Ó W — 1938
1
/
Biblioteka Narodowa
Warszawa
30001018296127
DRUKARNIA L. WIŚNIEWSKIEGO WE LWOWIE, UL. OSSOLlNSKIC
pod z arząd em K lem ensa P reid la.
W rozpraw ie:
Źródła i c zyn n iki inspiracyjne „Quo uadis“ Sienkiew icza
(E o s, K w art. Klas.
XXXVI 1935, s. 305— 318, 423— 432, XXXVII 1936, s. 51—
57, 157— 165) om ów iłem zagadnienie genezy
Quo vadis,
uw zględniw szy
w szystko, co odnosi się do tej kw estii. Między innym i m ateriałam i w ydoby­
łem z
Kuriera W arszaw skiego
r. 1912 n r 63 odpow iedź Sienkiewicza n a za­
pytanie estety k a francuskiego, B o y e r d ’ A g e n w spraw ie genezy
Quo
vadis.
Jest tu w yraźnie stw ierdzone, podobnie ja k w odpow iedzi, udzielonej
w r. 1901 w spółpracow nikow i czasopism a paryskiego
Gaulois,
A. G a 1 d e-
m a r o w i, że pom ysł do tej pow ieści p ow stał w głowie au to ra przy czytaniu
A nnałów
T acyta, któ re stanow ią zarazem głów ną podstaw ę.
Sam Sienkiewicz, zapytyw any k ilk ak ro tn ie o genezę
Quo vadis,
w y­
m ieniał T acy ta jak o najw ażn iejsze swe źródło. Albowiem ten a u to r pociągał
go n ajsiln iej z daw nych dziejopisów łacińskich, k tó ry ch lubił czytyw ać przed
zaśnięciem . Robił to nietylko z zam iłow ania do histo rii, k tó ra b y ła głów nym
przedm iotem jego studiów w Szkole G łów nej w W arszaw ie, gdzie w r. 1871
otrzym ał stopień k an d y d ata n a u k historycznych, ale rów nież ze względu n a
łacinę, k tó re j nie chciał zapom nieć. H isto ria także później b y ła głów nym te ­
m atem jego u tw orów pow ieściow ych. Dzięki rozczytyw aniu się w h isto ry ­
kach, a n astęp n ie także w innych pro zaik ach i poetach rzym skich, w zrastało
u niego zam iłow anie do k u ltu ry klasycznej, zrozum ienie i św ietne odczucie
św iata starożytnego, w yrażone w form ie tak czarującej czytelników , ja k za­
chw y cają w idzów prześliczne w izje p ięk n a pogańskiego n a obrazach H enryka
Siem iradzkiego.
Sienkiewicz u m iał rozczytyw ać się w T acycie i kom entow ać go o d p o ­
w iednio. D robny n ieraz szczegół, uboczna w zm ianka u h isto ry k a rzym skiego
jest kanw ą, n a k tó re j a u to r
Quo vadis
ro zsn u w a piękne obrazy lu b o dtw arza
w ypadki z niezw ykłą w yrazistością. Osoby, w y stępujące w pow ieści, n akreślone
z niezw ykłą siłą plastyki, jednolitością i p raw d ą psychologiczną, w rażają się
silnie w pam ięć. W śród n ich w ysuw a się n a pierw szy p lan w yborńie w y­
rzeźbiona po stać P etroniusza, d okoła k tó re j skupia się ak cja utw oru. P rzed
ukazaniem się tej czarow nej w izji R zym u za N erona, ja k ą jest pow ieść Sien­
kiew icza, imię lej ośrodkow ej p ostaci znane było tylko niew ielkiem u gronu
ludzi w ykształconych, któ rzy zajm ow ali się literatu rą starożytną.
Mogli o tym p rzyjacielu N erona wiedzieć ci, k tó rzy czytali dzieła T acyta,
gdyż h isto ry k ten n ak reślił jego sylw etkę duchow ą, opisał sposób jego życia
i śm ierć w
A nn.
XVI 18— 19, łącznie ze spiskiem Pisona, krw aw o stłum io­
nym , do k tórego n aw iązanie stanow ią początkow e słow a poprzedniego ro z­
działu, a początek rozdziału 20 uzupełnia ten opis.
O pow iada T acyt, że P e tro n iu s z 1) n ależał do ludzi, którzy dzień spę-
ł ) Im ienia (praenom en) b ra k w
Ann.
XVI 17 w rękopisach; n ato m iast
n a początku następnego rozdz. jest:
De C. Pełronio.
Poniew aż Petro n iu sz
4
Stanisław Pilch
dzali n a spaniu, a noc pośw ięcali załatw ianiu spraw i przyjem nościom , jak
się w yraził Seneca
epist.
122, 2
su n t qui o fficia lucis noctisque perverterint
nec ante diduca n t oculos hesterna graves crapula, quam adpetere n o x coepit.
Ja k inni pracow itością, ta k on bezczynnością doszedł do znaczenia; nie u c h o ­
dził jed n a k za hulak ę i utracju sza, lecz za m istrza w użyciu w y rafino w an ym
i zbytku. Im sw obodniejsze by ły jego rozm ow y i postępki, im w ięcej m iały
znam ion niekrępow anego obejścia, ty m bard ziej p ojm ow ano je ze stanow iska
naiw ności i szczerości. Ja k o p ro k o n su l B itynii i jak o konsul o kazał się je d ­
n a k energicznym i sp ro stał sw oim obow iązkom urzędow ym . P o tem p o p a d ł
n a now o w sw oje daw ne życie sw obodne i rozw iązłe. P rzy jęty przez N erona
do ściślejszego grona, odgryw ał n a dw orze rolę .znaw cy sm aku'
elegantiae
arbiter.
Cezar p o d d aw ał się chętnie jego w yrokow i, kiedy chodziło o rzeczy
pow abne i zbytkow ne. Ten przem ożny w pływ jego w zniecił nienaw iść Tigel-
lina. Aby spow odow ać zgubę P etroniusza, obw inił on go o p rzyjazne stosunki
z uczestnikiem spisku P isona, Scaevinusem . P oniew aż o skarżony zdaw ał sobie
d oskonale spraw ę z tego, co m u groziło ze stro n y o krutnego N erona, p o sta ­
n ow ił dobrow olnie zakończyć życie w m iejscow ości kam p ań sk iej, Cumae, d o ­
k ąd się u d ał za dw orem cesarskim . Nie pozbaw ił się je d n ak życia nagle, lecz
przecięte żyły kazał przew iązyw ać i znow u otw ierać dow olnie i przem aw iał
do p rzyjaciół, nie w sposób pow ażny an i w słow ach, m ogących mu zjednać
sław ę stałości. Nie słu ch ał ro zp raw o nieśm iertelności duszy i o zasadach
filozofów , lecz lekkich pieśni i żartobliw ych w ierszy. Jed n y ch niew olników
o b d arzy ł hojnie, innych u k a ra ł chłostą. Z asiadał do uczty, u rząd zał drzem kę,
aby śm ierć, jak k o lw iek w ym uszona, b yła p o d o b na do snu. Sporządził pism o,
w k tó ry m w yliczył niecne postępki N erona, i p o słał m u je zapieczętow ane.
Z łam ał pierścień, aby go nie m ożna było użyć do pieczętow ania listów p o d ­
robionych, k tó reb y innych n araziły n a niebezpieczeństw o 2).
W n astęp n y m rozdziale (20) T acy t opow iada o w rażeniach, jakie w y­
w arł n a N erona ów list: „D ziw iącem u się N eronow i, w jak i sposób w yszły
n a jaw pom ysły jego zabaw nocnych, p rzy p o m n iała się Silia, zn an a z m ałżeń-
m iał p rzy n ajm n iej takie znaczenie, ja k w ym ienieni z nim trzej inni znakom ici
R zym ianie n a śm ierć przez N erona skazani,' nie m ógł T acyt użyć sam ego tylko
nazw iska (nom en), gdy tym czasem zw raca uw agę połączenie praen o m en i n o ­
m en w c. 18. N ipperdey, o p ierając się n a św iadectw ie P lin iu sa St. n.
h.
37, 2,
20
T. P etronius consularis m o ritu ru s invidia N eronis, u t m ensam eius exhe-
redaret, trullam m u rrin a m HS trecentis m ilibus em ptam fregit
i P lu ta rc h a
de discr. am . et adul.
p. 60 E
bzav robę docbvovg xa i noAmeAeig eię /.u.y.oo/.o-
yiav y.ai gvnagiav dveidilfmabv, &aneg Ninoyva T h o ę IlezQCJvtog
p rz y jm u je
ja k o jego im ię
T itu s,
u su w ając im ię
Caius,
znajd u jące się w ręk op isach
w
Ann.
XVI 18. W ydaw cy w y jaśn iają, że
t
w ypadło z pow odu podobieństw a
do p o p rzed zającej litery, c zaś w c. 18 pow stało przez pow tórzenie
e.
N adto w schol. Iuven
Sat.
6, 638 p. 161 (Leo) z n ajd u je się w zm ianka
o córce P etro n iusza:
P ontia P ubli P etroni filia, quem N ero convictum in cri-
m ine coniurationis dam navit.
2) O śm ierci P e tro n iu sza pisał: F. L ó h r ,
P etrons Lebensende, Jahres-
h efte des ósterr. archaol. In stit. in W ien
XI 1908, s. 165; B eiblatt szp. 201;
p. także
P rosopogr. im p. R om .
3 s. 26 n r 201.
Petroniusz w przedstawieniu Tacyta a Sienkiewicza
5
siwa z senatorem, i spólnica wszystkich jego rozpust a przyjaciółka Petro-
niusza. W ygnał ją zatem z powodu
osobistej nienawiści, jakoby nie zamil­
czała o tym, co widziała i zniosła1
'.
Z tego opisu wynika z bardzo
wielkim prawdopodobieństwem, że opi­
sany tu hulaka Petroniusz jest identyczny z autorem rom ansu realistycznego
z czasów Nerona, zwanego powszechnie
Satyricon
może ze względu na formę
satyry menippejskiej. Pierwotnie zawierał on 20 ksiąg, ale dochował się tylko
w ułomkach. Autor okazuje się genialnym pisarzem, ale głęboko niemoralnym,
a przy tym znawcą i miłośnikiem użycia niezwykłego, subtelnego. Z dzieła tego
poznajemy ówczesne życie ludu italskiego, zwłaszcza w miastach greckich
płdn. Italii, ze wszystkimi jego właściwościami, ze strasznym zepsuciem
zmysłowym; nadto znajdujemy tam dowcipne parodie estetyczne, które autor
chce wyszydzić. Niezawodnie posiadał on głęboką znajomość ludzi, dowcip
niezwykły i hum or wesoły, które tryskają z jego dzieła. Język jest prosty,
wolny od maniery retorycznej. Z pośród ustępów zachowanych najbardziej
znany jest piękny obraz ,uczty Trimalchiona', nieraz omawiany i tłumaczony
na różne języki europejskie.
Autora tego romansu nazywają rękopisy P e t r o n i u s A r b i t e r .
Przydomek .Arbiter' łączą z tytularną godnością, którą miał mu nadać Neron,
mianując go w gronie Augustianów 3)
elegantiae arbiter
(Tac.
Ann.
XVI 18)4).
Przekonanie jednak o tożsamości obu osób nie powinno prowadzić do tego,
aby ustalić tożsamość romansu, przekazanego pod imieniem Petroniusza,
z pismem, o którym wspomina Tacitus
Ann.
XVI 19 fin. Ów ,spis grzechów'
był przeznaczony wyłącznie dla Nerona; nie może przeto wejść w ramy po­
wieści.
Oprócz rom ansu zachowała się pewna liczba epigramów, których
autorstwo z większą lub mniejszą słusznością można przypisać Petroniu-
szowi 5).
3) O nich tak pisze Tacyt
Ann.
XIV 15
Tuncque
(podczas występów Ne­
rona n a scenie w roli śpiewaka, w r. 59 po Chr.)
prim um conscripti sunt
equites Romani cognomento Augustianorum, aetate ac robore conspicui et
pars ingenio procaces, alii in spem potentiae.
Obok formy
Augustiani
pojawia
się także
Augustani.
Tych oklaskiwaczy występów cesarza wymienia także
Suetonius
Ner.
25 oraz inskrypcje łacińskie i greckie. Klakierów tych Kassius
Dio LXI 20 nazywa
AiiyovozeToL
i ocenia ich liczbę na 5.000. Towarzyszą oni
Neronowi w jego późniejszych podróżach artystycznych. Jest o nich także
mowa w powieściach rzymskich Kraszewskiego.
4) T h . M o m m s e n ,
Hermes
XIII 1878, s. 107 uw. =
Ges. Schr.
7 s. 191 uw. 2 jest zdania, że przydomek .Arbiter' powstał z tytularnej god­
ności .elegantiae arbiter*. Natomiast F. B u e c h e l e r ,
Neues Schweiz. M u­
seum
III 1863, s. 18 sądzi, że nazwa .elegantiae arbiter' była aluzją do jego
przydomku .Arbiter'. Por. M. S c h a n z
Geschichte der róm. Litt.
II 23,
Miinchen 1913, s. 129 n.
5) Istnieje przekład
Pieśni miłosnych Petroniusza,
dokonany przez
J. Ejsmonda, W arszawa 1924.
Ucztę Trymalchiona
przełożyli na język polski: D. O s t r o w s k i , P ro ­
gram gimnazjum w Samborze 1899. — L. S t r y c h a r s k i , Cz. I, Program
Zgłoś jeśli naruszono regulamin