Chadbourn Mark - Wiek złych rządów 02 Władztwo ciemości.pdf

(2659 KB) Pobierz
Spis treści
Karta tytułowa
Kroniki
PROLOG
ROZDZIAŁ 1
ROZDZIAŁ 2
ROZDZIAŁ 3
ROZDZIAŁ 4
ROZDZIAŁ 5
ROZDZIAŁ 6
ROZDZIAŁ 7
ROZDZIAŁ 8
ROZDZIAŁ 9
ROZDZIAŁ 10
ROZDZIAŁ 11
ROZDZIAŁ 12
ROZDZIAŁ 13
ROZDZIAŁ 14
ROZDZIAŁ 15
ROZDZIAŁ 16
ROZDZIAŁ 17
ROZDZIAŁ 18
ROZDZIAŁ 19
ROZDZIAŁ 20
ROZDZIAŁ 21
(Darkest Hour)
Wiek złych rządów (tom: II)
Przełozyła: Joanna Urban
2007
Kroniki
W
iatr hula nielitościwie po krużgankach – zdawać by się
mogło, że niesie z sobą z dalekich stron owe okrzyki bólu i
rozpaczy, którymi rozbrzmiewa ostatnimi czasy nasz kraj. Tu, w
cieniu wspaniałego sklepienia salisburskiej katedry, choć jest nas
niewielu, robimy co w naszej mocy, by płomień ludzkiej wiary
płonął nadal. Ostatni to przyczółek chrześcijaństwa w świecie, co
stał się bezbożny, gdy bogów przybyło. Czasem nawet i moja
wiara słabnie, a już ponad trzydzieści lat przynależę do tego
Kościoła. Cóż, wicher porywa precz sędziwe dogmaty. Trudno ot
tak wierzyć w jedną rzecz, piękną i czystą, kiedy tyle cudów i
dziwów dookoła. Po co w jedną, skoro można i we wszystkie? Ale
ja się staram, walczę ile sił, nie porzucam pracy duszpasterskiej,
która wypełniła me dorosłe życie. Teraz, bardziej niż
kiedykolwiek, mam po temu powody. Może Wszechmogący da
mi siłę, bym mógł raz jeszcze otworzyć na niego swoje serce.
Może będzie mi dane nawrócić mieszkańców tej ziemi, tak jak
udało się to moim poprzednikom we wczesnym średniowieczu.
Co ciekawe, gdy jest mi naprawdę ciężko, otuchy szukam nie w
teologicznych kontemplacjach, a w poczynaniach zwykłych ludzi.
Myślami jestem wówczas najchętniej przy owej piątce, którą
wyznaczono na zbawców naszej rasy. Podjęli się tego zadania nie
z żądzy sławy, lecz tylko po to, by służyć po stronie Dobra.
Trudności i spory tylko ich scaliły, zahartowały. Są żywym
przykładem tego, na co stać ludzkość.
Wszystko zaczęło się od archeologa Jacka Churchilla, dla
przyjaciół Churcha – człowieka o dobrym sercu, ale ciężko
doświadczonego przez los. Odkąd dwa lata wcześniej jego
ukochana popełniła samobójstwo, nie mógł zaznać spokoju.
Zmagał się nie tylko ze smutkiem czasu żałoby: przede
wszystkim dręczyły go potężne wyrzuty sumienia. Marianna z
pewnością bardzo cierpiała, zanim podjęła decyzję o odebraniu
sobie życia – jakże mógł tego nie zauważyć? Czuł się przez to
współwinny jej śmierci.
W tym samym czasie Ruth Gallagher, inteligentna młoda
kobieta o refleksyjnym usposobieniu i skłonności do
nadmiernego kontrolowania własnych emocji, pięła się po
szczeblach kariery. Czuła, że działa wbrew sobie, że to pułapka,
ale w zawodzie prawnika widział ją tragicznie zmarły ojciec,
który dostał ataku serca na wieść, że jego brat został
zamordowany.
Church i Ruth spotkali się po raz pierwszy przypadkiem
pewnego mglistego lutowego poranka, na krótko przed świtem,
nad Tamizą, pod londyńskim mostem Alberta, gdzie stali się
mimowolnymi świadkami przerażającej zbrodni. Na ich oczach
olbrzymi mężczyzna zabił niejakiego Maurice’a Gibbonsa,
szeregowego urzędnika Ministerstwa Obrony. Co gorsza, w
pewnym momencie rysy twarzy zabójcy rozmyły się i zaczęły
zmieniać, a kształt, jaki w końcu przybrały, okazał się tak
potworny, że obserwujący tę scenę stracili przytomność.
Przez następne dwa tygodnie oboje nie mogli znaleźć dla
siebie miejsca. Widok odmienionej twarzy napastnika, choć
Zgłoś jeśli naruszono regulamin