Muniek Staszczyk - T.Love. Dzieci Rewolucji.pdf

(7851 KB) Pobierz
Muniek Staszczyk
T.Love - Dzieci rewolucji
Koncepcja i realizacja książki
Paweł Dunin-Wąsowicz
Projekt okładki - Paweł Wroniszewski
Fotografie:
Andrzej Georgiew (strona 7, 58, 100), Wojciech
Romański (strona 30, 56, 72, 73, 78), Andrzej
Hrechowicz (45), Andrzej Rodys (40), Robert Król (58,
73, 99), Jerzy Gumowski (79), Marek Sławiński (82),
Beata Szostek (92), Małgorzata Potocka (98) oraz
domowe archiwum autora
Redaktor techniczny - Barbara Domosławska
© Copyright by Wydawnictwo „Zebra” 1992
ISBN 83-85076-23-9
Wydawnictwo „Zebra”
Warszawa, ul. Nowogrodzka 8/33
Wydanie
I
Skład i łamanie
ArtGraph
Druk i oprawa: Zakłady Graficzne w Katowicach
Al. W. Korfantego 138, tel. 58-44-61
Zam. 920/7113/2
Muniek Staszczyk
INTRO
Byłem świadkiem i kibicem rewolucji Sierpnia 80.
W lipcu wyjechałem z Zającem na Pop Session do Sopotu
i poznaliśmy tam dziewczyny z Nowej Rudy Śląskiej,
z którymi umówiliśmy się na sierpień. Przyjechaliśmy
znów na Wybrzeże na trzy dni przed strajkami. Chodzili­
śmy pod Stocznię. Bobesz robił zdjęcia ryzykując, bo nie
wolno było. Myślę, że tamte wydarzenia miały wpływ na
mój ówczesny rozwój psychiczny. Rok 1980 przyniósł re­
wolucję społeczną i w tym samym roku postanowiłem za­
łożyć swój pierwszy zespół rock'n’rollowy.
Ja 92
ALFABET
W podstawówce był koleś', pamiętani, nazywał się Zby­
szek Piątek. Jego brat gdzieś w 1974-75 roku był hipisem,
a raczej posthipisem. Zbyszek pod jego wpływem słuchał
dużo muzyki, na przykład grupy SBB, i chyba poprzez
niego to się u mnie zaczęło. W gazetach takich jak „Pano­
rama” czy „Świat Młodych” wyszukiwałem zdjęć różnych
kapel nie mając nawet magnetofonu.
W podstawówce był koleś...
Czekałem na ten magnetofon. Tata mi go kupił w roku
1975. To był model ZK-120T. Jeden jego kolega z pracy,
młodszy od niego, miał taśmy. Dużo glam rocka - tego się
wtedy słuchało: Slade, Sweet, Suzi Quatro, to wtedy do
mnie docierało.
Zbyszek powiedział mi, że jest audycja w radiu: „Mu­
zyczna poczta UKF” od 17.05 codziennie w programie
trzecim, i że fajna muzyka leci w środy i piątki. W środy
był Kaczkowski, a w piątki Gaszyński. Więc kiedy mia­
łem już magnetofon, to zacząłem tego słuchać. Nagrywa­
nie sprawiało mi straszną frajdę i w ten sposób zostałem
wciągnięty w rocka.
W klasie ja i Zbyszek byliśmy pierwsi, natomiast na
podwórku moim muzycznym przewodnikiem był jeden
facet, starszy ode mnie, Andrzej Stefaniewicz. Na począt­
ku byłem na osiedlu nieważny, ale jak zacząłem nagrywać
Pocztę i coraz lepiej orientować się w temacie, to moje
notowania wzrosły. Rozpoczęły się kontakty wtajemni­
czonych oraz wymiana taśm szpulowych. Jak się taśmy
obrywały, to była wielka tragedia.
„Muzyczna poczta UKF” była dla mnie tak istotna, że
gdy musiałem gdzieś wyjść, zostawiałem ojcu instrukcje,
aby mi ją koniecznie nagrał. Potem pojawiła się w połu­
dnie audycja „W Tonacji Trójki”. Uciekałem na dużej
przerwie ze szkoły do domu, a miałem tam dwa kroki, aby
jej posłuchać.
W niedzielę był program
„Zapraszamy
do Trójki” z te­
lefonami od słuchaczy na różne tematy. Parę razy tam
dzwoniłem, no i nagrywałem siebie na magnetofon. Radio
było dla mnie wówczas strasznie w a ż n e. O punk rocku
dowiedziałem się trochę później z artykułów w prasie.
„Razem” już wtedy było taką kultową gazetą, bo druko­
wało gołe baby i coś o muzyce. W 1977 r. zacząłem kupo­
wać „Non Stop” oraz śląską „Panoramę”, tam był (i jest do
dziś) Zygmunt Kiszczakiewicz, który pisywał debilne te­
ksty, ale zamieszczał dużo zdjęć zespołów. Artykuły
o punku były wówczas bardzo tendencyjne, że to młodzież
bezrobotna, chuligani i tak dalej. Pisali, żeby odstraszyć,
a mnie to podniecało. Ktoś nawet napisał, że pierwsi punk
rocka grali Beatlesi, dziś widzę, że to rzeczywiście praw­
da, te nagrania z Hamburga... Wtedy prowadziłem zeszyty
ze zdjęciami kapel, miałem ich chyba z pięć. Pamiętam,
że z „Razem” powycinałem fotografie jakichś londyń­
skich punków i je sobie wkleiłem. Agrafki, żyletki i dziw­
ne makijaże - to mnie brało. Muzycznie natomiast pierw­
szą poznaną przeze mnie grupą punkową byli The Stran-
glers, puszczał ich Kaczkowski w „Radiokurierze”. Wów­
czas nasi rodzimi fachowcy od muzyki podłączali pod
punka także Blondie, był taki numer „Denis” - z dzisiej­
szej perspektywy niezły popowy kawałek. Jeszcze The
Jam - „Ali Around the World”, ale wtedy mi się nie podo­
bał. Tak naprawdę jednak pierwszym punkowym nume­
rem, który zrobił na mnie wielkie wrażenie, był „Pretty
Vacant” Sex Pistols. To było jesienią 77, słuchałem wtedy
Radia Luxembourg i byłem na bieżąco, pamiętam z tego
Eivisa Costello, właśnie The Jam, dopiero później The
Zgłoś jeśli naruszono regulamin