Jan Skaradziński - Dżem. Ballada o dziwnym zespole.pdf

(18727 KB) Pobierz
Jan Skaradziński
Ballada
o dziwnym
zespole
wydanie rozszerzone i uaktualnione
Poznań 1998
Spis treści:
NAIWNE PYTANIA - Wstęp
Rozdział I.
CIENIE - 1973-1978
Rozdział II.
W O K Ó Ł SAMI LUNATYCY - 1979-1984
Rozdział III.
A B Y M MÓGŁ PRZED SIEBIE IŚĆ - 1985-1989
Rozdział IV.
SEN O VICTORII - 1990-1993
Rozdział V.
ZAPAL ŚWIECZKĘ - 1994-1997
WEHIKUŁ CZASU - Kalendarium
PŁYŃ MÓJ BLUESIE PŁYŃ - Dyskografia
KIM JESTEM - JESTEM SOBIE - Ankieta
LIST DO
DŻ.
- Listy od fanów
7
11
15
35
73
97
127
161
179 '
193
WSTĘP
Może się wydawać, że żywot rockowych gwiazd - nawet w Polsce - to pasmo przyjemności.
Że jeśli tylko gra się wspaniałą, akceptowaną i kochaną muzykę - świat łasi się do kolan i główny
problem polega na przebieraniu w urokach życia. No i cóż to za życie - usłane różami,
wyściełane miłością fanów, których aplauz powoduje, iż praca staje się jeszcze łatwiejsza.
I czasami chyba rzeczywiście bywa podobnie.
Ale bywa i inaczej. Można uwieść publiczność, przez lata dochować się całego zastępu wiernych
do krwi fanów, można wymurować sobie cokół pod pomnik, można jeszcze złamać kilka barier pod
rząd - a jednocześnie rzadko zaznawać należnych słodyczy, ciągle zmagać się z szarymi, a nawet
czarnymi kłopotami, aż wreszcie stanąć twarzą w twarz z tragedią, i to największą...
Paradoks? Nie jedyny w dziejach zespołu Dżem. Lista paradoksów, lista dotyczących Dżemu
niesamowitości jest znacznie dłuższa.
Lista ta zaczyna się oczywiście od spraw artystycznych.
Mówiąc ńajkrócej - Dżem funduje niebywałą podróż muzycznym wehikułem czasu.
Nie jest zespołem poszukującym. Nie stara się wymyślić prochu. Nie zabiega o oryginalność.
Nie nadstawia ucha na nowinki, nie koryguje swego kursu wedle mód. Inspiruje się tym, co
stworzyli wielcy - The Allman Brothers Band, Lynyrd Skynyrd, Free; i najwięksi - The Rolling
Stones, The Doors, Led Zeppelin. Ale członkowie grupy przecież nie są kopistami. Po prostu
konsekwentnie grają swoje wybierając z rockowej skarbnicy to, co lubią, i to, co przystaje do ich
stylu. A przystają rozmaite gatunki - bazowy rock, blues, boogie, funky, no i, co szczególnie
ożywia muzykę zespołu, reggae oraz country. Powstaje mozaika, w której wszystkie elementy
zadziwiająco pasują do siebie. Pasują jak karty z jednej talii.
Dżem bierze, ale i daje. Przetwarzając tworzy. Kroczy ścieżką wydeptaną przez innych, lecz
swoją. Przemawia dobrze znanym, uniwersalnym językiem muzycznym - który jest jego
językiem narodowym. Dżem stał się czymś więcej niż polskim odpowiednikiem The Rolling
Stones, The Doors i Led Zeppelin, a słynny wokalista Dżemu kimś więcej niż narodowym
Mickiem Jaggerem, Robertem Plantem i - niestety - Jimem Morrisonem w jednej postaci. Nie
przestając być sobą.
Oryginalność, tożsamość Dżemu w bodaj równym stopniu co muzyki wynika również
z tekstów. Zespół z dojmującym autentyzmem opowiada praktycznie o tym samym bohaterze
- samotniku bojącym się samotności, wyobcowanym z głównego nurtu życia wrażliwcu
gardzącym tradycyjną moralnością. Bohater ów zdaje sobie sprawę z własnych wad i słabości,
ale nie chce się zmienić. To, co dla niego liczy się najbardziej, albo nawet liczy się jedynie, to
wolność, miłość, przyjaźń, prawda, pokój, wreszcie wierność sobie - wartości spotykane coraz
rzadziej w bezdusznym, pełnym fałszu, przemocy i ulotnych mód świecie. Tematyka - mogłoby
się wydawać - wyświechtana, wręcz naiwna i banalna, ale w ustach wokalisty grupy nawet
banały nabierają wagi aforyzmów. Tym bardziej, że nie narzuca on oczywistych wyborów,
a tylko podaje proste, fundamentalne prawdy o życiu - wywiedzione ze zdradliwej (o czym wie)
hippisowskiej filozofii. No i że bezlitośnie demaskuje umysłowe lenistwo tych, którzy utrzymują,
iż rocka nie da się śpiewać po polsku.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin