Ginger Scott - Chłopak taki jak ty.pdf

(1703 KB) Pobierz
Dla taty
Pokażcie mi bohatera, a ja napiszę tragedię.
– F. Scott Fitzgerald
W
SUMIE TO NIE MAM PEWNOŚCI
, która z nas wymyśliła wyścigi – Taryn czy ja –
ale organizujemy je razem. Są
nasze.
Każdego dnia, kiedy dwadzieścia minut
po trzeciej szkolny dzwonek obwieszcza koniec lekcji, rozpoczyna się bieg
ku drewnianej bramce w uliczce wiodącej do mojego ogrodu.
Mój dom nadaje się do czegoś takiego wprost idealnie. Mieszkam na
ostatniej ulicy, na samym jej końcu, a dalej zaczynają się pola kukurydzy i
bawełny. Mój ogród jest co najmniej dwa razy większy niż u większości
innych osób, mieszkających w południowej części Bakersfield. Na samym
końcu znajduje się wzniesienie, wysokie na niecałe dwa i pół metra. Tato
mówi, że usypano je po to, żeby do pobliskich zabudowań nie przedostawał
się kurz i brud z otaczających je pól.
Ja uważam, że stworzono je do wyścigów.
Panuje dzisiaj skwar, ale wiem, że to nikogo nie spowolni. Założę się, że
zjawi się więcej dzieciaków niż podczas całego roku szkolnego, może nawet
trzecia klasa w pełnym składzie. To ostatni tydzień szkoły – do wakacji
zostały dwa dni. Wszyscy w Bakersfield są gotowi na lato. Baseny zostaną
jednak otwarte dopiero w przyszłym tygodniu, stąd taka popularność naszych
wyścigów.
– Zamierzasz biec do domu? Czy masz ze sobą rower? – szepcze za mną
Taryn. Jej biurko styka się z oparciem mojego krzesła.
– Mam rower. Wyprzedzę wszystkich i wezmę z domu puszkę i bilety –
odszeptuję przez ramię, ignorując podejrzliwe spojrzenie pani Grandel.
Rozkładam książkę tak, że widzę nauczycielkę i jednocześnie wyglądam,
Zgłoś jeśli naruszono regulamin