Ferrarella_Marie_-_Nieoszlifowany_diament.pdf

(785 KB) Pobierz
Marie Ferrarella
Nieoszlifowany
diament
Tytuł oryginału: Diamond in the Rough
L
T
R
ROZDZIAŁ PIERWSZY
– Co za
świętoszkowaty
drań!
Miranda Shaw była tak zaskoczona i wzburzona,
że
nie zdążyła
zapanować nad swoją natychmiastową reakcją. Jej pełne emocji słowa
pozostawały w jaskrawej sprzeczności z cichą klasyczną muzyką
wypełniającą laboratorium farmaceutyczne, miejsce pracy Mirandy.
Jeszcze przed chwilą rozluźniona i zrelaksowana, teraz dyszała
gniewem i bezsilną złością. Policzki jej płonęły, oddech stał się urywany i
płytki. Było popołudnie, pora lunchu minęła już dobre półtorej godziny temu
i Miranda wreszcie postanowiła zrobić sobie przerwę. Sięgnęła po sportową
sekcję „Los Angeles Times”, której od lat była oddaną czytelniczką. Już
jako czterolatka zaczęła samodzielnie czytać wiadomości sportowe, bo nie
mogła doczekać się, kiedy mama przeczyta jej wyniki meczów baseballu.
Umiejętność czytania zdobyła sama, ucząc się liter po nazwiskach
zawodników.
Baseball od zawsze był jej największą namiętnością i pasją. Dzięki
tacie, rzecz jasna. Ukochanemu tacie. Steven Orin Shaw, „SOS” dla tysięcy
zagorzałych kibiców, był w swoim czasie uważany za miotacza wszech
czasów – póki skandal nie zakończył gwałtownie jego kariery.
Wielu wtedy się od niego odwróciło. Wielu, ale nie córka. Dla
Mirandy ojciec nadal był człowiekiem bez skazy. Nawet teraz, w wieku
dwudziestu czterech lat, była mu całkowicie oddana i lojalna.
Z rosnącą frustracją czytała kolejne zdania artykułu. Mike Marlowe,
L
T
1
R
L
T
R
dziennikarz sportowy, był jej ulubieńcem... aż do dziś. Oczywiście czasem
nie zgadzała się z jego poglądami, jednak doceniała jego wiedzę, znajomość
tematu i doskonały warsztat.
W tym jednak momencie
życzyła
mu jak najgorzej. Gdyby dostała go
teraz w swoje ręce, skończyłby mamie. I w męczarniach.
O
tej porze roku, kiedy ludzie powoli pakowali
świąteczne
dekoracje i wyrzucali spisane pod wpływem chwili postanowienia
noworoczne, dziennikarze związani z baseballem przystępowali do corocz-
nego rytuału. Ludzie skupieni w Baseball Writers Association of America
sporządzali listę ewentualnych kandydatów godnych nominowania do
Galerii Sław Baseballu.
Procedury były
żmudne
i długie. Najpierw sporządzano listę, następnie
wybierano osoby nominowane, a z nich w głosowaniu wyłaniano szczęśliw-
ca. Miranda już dawno pogodziła się ze
świadomością, że
jej ojciec nigdy
nie znajdzie się wśród największych gwiazd.
Jednak ten idiota, ten cymbał, który tak ją rozczarował, miał czelność
wyciągnąć na
światło
dzienne fakty, które już dawno stały się przeszłością.
Przypadek jej ojca, niegdyś dożywotnio odsuniętego od gry, posłużył mu
jako przykład zachowań jakie należy konsekwentnie piętnować i których
nigdy nie można wybaczyć. Marlowe ubolewał,
że
w
świecie
sportu co i raz
wybuchają kolejne skandale. Cały artykuł udowadniał tezę,
że
SOS,
znakomity zawodnik, który splamił się popełnieniem karygodnego czynu,
nigdy przenigdy nie może być brany pod uwagę jako kandydat do Galerii
Sław.
Miranda wiedziała o tym wystarczająco dobrze, nikt nie musiał jeszcze
raz jej o tym przekonywać. Ojciec boleśnie zawiódł swych kibiców, okrył
1
L
T
R
Zgłoś jeśli naruszono regulamin